poniedziałek, 7 grudnia 2015

Ach, ten 2015...

Wielkimi krokami zbliża się ten moment – czas świąt, magicznej atmosfery, prezentów i wszechobecnych podsumowań. Za chwilę rozpoczniemy nowy rok, a wraz z nim nowe nadzieje i – w teorii – jeszcze lepsze gry. Grudzień to wysyp rankingów i plebiscytów, w których – jako gracze - wybieramy te produkcje, które wywarły na nas (niekoniecznie pozytywne) wrażenie, bądź odcisnęły piętno na branży. Gra roku, co prawda, już wybrana - Wiedźmin 3 pozamiatał, lecz inne tytuły ciągle do zgarnięcia.


Co bardziej lotne umysły zdążyły już odgadnąć cel tego koślawego, pełnego patosu i obowiązkowych o tej porze roku wzmiankach o świętach, wstępniaka. Dla pozostałych spieszę z wyjaśnieniem – dziś przygotowałem dla Was listę gier z kończącego się roku 2015, na których zawiedliśmy się najbardziej. Wrażenia, co prawda, mocno subiektywne, aczkolwiek wielu z Was zgodzi się co do większości tytułów. Jedno wiemy na pewno – mijający rok był dla graczy wyjątkowo słaby.

Lista, lista, okrągłe dziesięć pozycji, przez które przeprowadzi Was dziś Największy Crapowy Koneser. Dziesięć rozczarowań 2015, a na starcie tego maratonu melduje się WRC 5, czyli ogłaszany od miesięcy mesjasz rajdów i następca Colina McRae Rally, któremu może co najwyżej wyczyścić błotnik. Nowe WRC jest gorsze nawet od poprzednich, dodajmy - mało udanych części tej serii. Jest drętwo, nudno i powtarzalnie. Kariera to nieudane „od zera do bohatera” początkowo z jakimś przednionapędowym gratem, którego nie da się pominąć, aby od razu wskoczyć w większe buty i poczuć prawdziwy smak tytułowego WRC. Model jazdy to dno, a grze nie pomaga również obecność wielu bugów. Ciągle czekamy na DiRT Rally.
WRC 5 na zwiastunach prezentowało się wyśmienicie. Finalny produkt niestety znacznie odbiega od tego, co prezentowano na materiałach promocyjnych
Zaraz za poobijanym WRC, na pozycji numer dziewięć, dojeżdża z niemałymi problemami kolejny przedstawiciel tego gatunku - The Crew: Wild Run. Jak to mówią: liczba dzikich gonów musi się zgadzać, a ten wyścigowy znalazł się także w mniej prestiżowym rankingu. Ubisoft jeszcze rok temu zarzekał się, że tym razem dostaniemy produkt, który będzie rozwijany przez lata dla tych, którzy już wcześniej zakupili podstawkę. Niestety, jeśli chcesz zagrać monster truckiem, albo sobie podriftować – płać drugi raz, bowiem Wild Run jest samodzielnym dodatkiem, który kosztuje tyle samo, co podstawowa wersja, a oferuje zawartość, którą bez problemu można było dodać jako DLC. Ubisoft ponownie nie ma konkurencji w byciu najgorszym.

Lista 10 rozczarowań, a ósemka to jeszcze świeżutki bioniczny wszczep pod nasze skóry - Call of Crysis Duty Black Ops 3 z totalnie spartoloną optymalizacją na pecetach. Wyobraźcie sobie, że macie superkomputer, który bez problemu radzi sobie z najcięższymi zadaniami włącznie z renderowaniem filmów, obróbką grafiki i z GTA 4. Mając taką maszynę musicie być gotowi na to, że trzeci Black Ops może Wam nieźle klatkować, albo równie dobrze w ogóle się nie uruchomi. A optymalizacja to tylko wierzchołek góry lodowej, bo najnowsza produkcja Treyarch nie grzeszy też grywalnością. Singleplayer to schemat zerżnięty z ubiegłorocznego Advanced Warfare ze słabą dłużącą się historią, nieciekawymi bohaterami i brakiem Kevina Spacey. Multi dla jednych będzie powtarzalne, złe i głupie, a inni będą się po raz kolejny świetnie bawić i po raz kolejny wydadzą kasę na grę, która rok w rok jest dokładnie taka sama.  
Przykład nieco skrajny, ale w dużej mierze to właśnie w takich barwach skąpany jest świat w nowym Call of Duty. Na obrazku bonusowa mapka Nuketown znana z pierwszego Black Ops.
Pod szczęśliwą siódemką Projekt Samochody, który do końca twardo trzymał się założeń twórców – spokojnie, panowie - to tylko projekt. Project CARS miał być wypełnieniem niszy na PC, która na konsolach zwie się Forza i Gran Turismo. Przez długi czas Project CARS gnieździł się w Early Access i gdy już wszyscy myśleli, że niebawem ujrzymy dopieszczoną, wychuchaną ścigałkę stulecia, a twórcy wyjdą finansowo na prostą bez potrzeby proszenia o pomoc fanów – pojawiły się górskie serpentyny i po raz kolejny zobaczyliśmy klęskę tytułu wspieranego przez graczy. Mało samochodów, obecność bolidów, których nikt nigdzie indziej nie widział, słaba kariera, a na PC kosmiczne wymagania. Kiedy znajdziemy się na zakręcie – co z nami będzie? 

Na zakręcie znalazł się również nasz numer sześć: ziomalski, odmłodzony, powracający w odświeżonej cel-shadingowej wersji - Tony Hawk’s Pro Skater 5, czyli dziadek Tony wywraca się na desce i tym razem to definitywny upadek z dość wysokiej rampy. O ile Shred, czy Ride były wybrykami, które po prostu nie mogły się udać, tak piąta pełnoprawna część THPS miała wszystko, by po raz kolejny stać się hitem i rozgrzać serca wiernych fanów, którzy uśpieni od czasów fenomenalnej „trójki” i „czwórki” dzielnie czekali na godnego następcę przez całe 13 lat. Wygląda na to, że w 2002 roku seria osiągnęła limit i już nigdy nic lepszego nie spotka fanów wirtualnej jazdy na desce. „Piątka” jest parodią samej siebie: graficznie uboga – cel-shading wstawiony na siłę, by zatuszować braki w teksturach, a gameplay to droga przez piekło – wypełnianie tak kultowych zadań, jak zbieranie napisu SKATE, czy wykręcaniu coraz to większych wyników jest męczące, bo ktoś nie ogarnął opcji restartu w trakcie trwania sesji. Wstyd, panie Tony, żeś połamał swoją deskę jeszcze zanim na nią wskoczyłeś. Kończ waść, oszczędź nam kolejnej słabej gry, bo po tej wtopie seria już naprawdę #nikogo.


Twórcy stawali na głowie, aby zatuszować wpadki nowego THPS. Nie pomógła nawet łatka udostępniona zaraz po premierze gry o wielkości większej niż sama gra.
Pod numerem piątym czarny kot koń tych zawodów – Batman Arkham Knight wjechał na Steama błyszczącym bat mobilem, który… pod względem technologicznym okazał się być co najwyżej spróchniałą furmanką z zajeżdżonym koniem, którego bardzo szybko stamtąd pognano. Wycofany ze sprzedaży przez ogromne problemy techniczne wersji pecetowej. Niedawno przywrócony i ponoć wyeliminowano większość wad. Niesmak pozostał. Ponadto gra cierpi na szereg innych przypadłości, w tym zły tutorial, kiepskie wyjaśnienie usprawnionego systemu walki i niejasny system combosów – kombinacje takie, jak alt+1+1 (cokolwiek to znaczy) to w tej grze norma. Idzie się pogubić.

Czwarty Fallout z numerem czwartym, czyli gra z najlepszymi [dialogami] od czasów Limbo of the Lost [sarkazm], najpiękniejszą grafiką i wymaganiami niskimi jak poziom mojego żartu. [Tak], to prawda, Fallout to znaczne uwstecznienie w porównaniu do poprzednich części pod prawie każdym względem. System dialogów miał być innowacyjny, a okazał się być upośledzonym klonem Mass Effecta z powtarzającymi się kwestiami. Ponadto boss fighty to karykatura i synonim pojęcia glitch.

Wkraczamy na podium, żeby zobaczyć największych przegranych. Trzecie miejsce, a na nim skąpany w odcieniach szarości The Order: 1886, czyli wjazd z buta konsoli Playstation 4 w exclusivy. To jest prawdziwy [sarkazm], a nawet ironia losu, bo naprawdę rzadko zdarza się, by świeżo upieczona konsola zaliczała kolejny ekskluzywny fail zaraz po DriveClubie. The Order to ładny film, w którym mało jest jednak gry. Film z – dodajmy - piekielnie słabą fabułą i… nędznym wszystkim innym. Cóż, życzymy Peesczwórce powodzenia, oby ktoś wreszcie przyszedł jej z pomocą, bo jak tak dalej pójdzie, to w słabych exclusivach prześcignie samego Xboxa. 
Graficznie The Order to słynne: "można pomylić z prawdziwością". Szkoda, że gra odznacza się wyłącznie grafiką.
Lista dobiega końca, ale nie zwalniamy tempa. Druga pozycja to Battlefield Hardline, o którym dłuższy tekst ukazał się tu ponad miesiąc temu. W skrócie: koszmarne dialogi, fabuła pisana w autobusie relacji Łomianki – Tarchomin, nieustanne machanie odznaką i fatalne cut scenki, których nie dało się nawet pominąć. Czy możecie sobie wyobrazić większy koszmar?

Ekhem, jakby to powiedzieć… Assassin’s Creed Syndicate. Ta daa! Zwycięzca prestiżowego rankingu Rozczarowania 2015. Tegoroczny Asasyn to upośledzony wojownik, który potyka się o własne nogi, spada z szóstego piętra prosto na beton, ale jak co roku podnosi się i udaje, że nic się nie stało. Z zaszklonymi oczami spoglądam w przeszłość na czasy, kiedy to jego przodkowie wykonywali swoją robotę z wielkim rozmachem i nie mogę się nadziwić w jak absurdalny sposób zarżnięto tę świetną serię. Syndicate to synonim nijakości i oprócz ślicznego Londynu nie uświadczymy w nim niczego, co przykuwa atencję. Dwójka grywalnych bohaterów to pomysł wepchnięty na siłę na fali popularności GTA V, wojny gangów również komuś się chyba pomyliły z serią Rockstara, a fabuła przestaje interesować w okolicach drugiej sekwencji. Wielki plus dla Ubisoftu, że umożliwił chociaż pomijanie cut scenek. Wątek współczesny został wręcz zbezczeszczony w okolicach Black Flag, ale teraz już nawet nie godzi się tego nazywać wątkiem – marne wstawki w formie filmików, które zostały poupychane w losowych momentach i nie mają prawie żadnego znaczenia dla fabuły. A ostatnia walka z bossem, to chyba jakiś grubo krojony trolling pracowników Ubisoftu – spadłem z krzesła patrząc na [SPOILER ALERT] templariusza  w złotej szacie z modną fryzurką i hipsterskimi wąsami. W 2016 kolejny Asasyn, jak bardzo nie mogę się go doczekać! 

Główny zły w Syndicate. Od początku wiadomo, z kim staniemy w szranki pod koniec fabularnej części.
Chciałbym wreszcie, żeby nadszedł taki rok, w którym lista rozczarowań będzie krótsza, niż ta, na której widnieją udane gry. Niestety od kilku lat proporcje wyglądają nieciekawie i patrząc na zapowiedzi „hitów” z następnych miesięcy, rokowania nie napawają optymizmem. Nam jako graczom pozostaje jedynie nie wydawać pieniędzy na chłam, który reklamuje się na każdym większym portalu o grach (remember - no preorders), albo – opcja dla totalnie zrezygnowanych – powrót do tego, co znamy najlepiej. W końcu pierwszy Max Payne nie zestarzał się aż tak bardzo…

Szvagier

Źródła: 
http://dualpixels.com/wp-content/uploads/2015/07/1427118275_batman_arkham_knightwallpaper1920x1080.jpg
https://i0.wp.com/i11a.3djuegos.com/juegos/11686/wrc_5/fotos/set/wrc_5-3150157.jpg
https://zonait.tv/file/2015/11/Nuk3town_Thumbnail_CLEAN_1080_WEB.jpg
http://venturebeat.com/wp-content/uploads/2012/07/thpshd_tony_school2_eggplant02.jpg
https://doxz7msmg7sxx.cloudfront.net/media/catalog/product/cache/21/image/992x558/9df78eab33525d08d6e5fb8d27136e95/1/1/1124-1124_2.jpg
https://i.ytimg.com/vi/j5Sd-CvmfPE/maxresdefault.jpg