niedziela, 3 maja 2015

Wiedźmin 3 - recenzja

Recenzja najlepszej gry na świecie


            Tak, tak, nie pomyliłem się, to jest recenzja Wiedźmina 3. W napisaniu jej, w ogóle nie przeszkadzał mi fakt, że gra jeszcze nie miała swojej premiery i nie miałem okazji w nią zagrać. Sugerując się komentarzami wielu internautów na temat nowego Witchera, dochodzę do wniosku, że wielu z nich byłoby w stanie stworzyć podobny tekst. Oj, ile jest pochlebnych opinii, jaka ta gra jest wyśmienita, oj, jaka miodna, a to, że jeszcze nie wyszła? A co to za problem, przecież to WIEDŹMIN 3!!!!111, najlepsza gra na świecie! Jeśli uważasz inaczej, to zapewne nie jesteś Polakiem.



           Mógłbym przejść do oceny i wystawić Wiedźminowi 10/10, ale żebym nie wyszedł na mało profesjonalnego recenzenta (nie wiem czy zdążyliście zauważyć, ale każdy kto gra w gry cyfrowe jest świetnym recenzentem i znawcą gier, wystarczy wejść na dowolne forum poświęcone grom) opiszę w kilku zdaniach uzasadnienie swojego wyroku nad Łiczerem. Zacznijmy więc od tego, że Wiedźmin 3 jest kontynuacją jednej z najlepszych gier na świecie, Wiedźmina 2, który zdetronizował pierwszego Wiedźmina jako najlepszą grę na świecie. Fabuła opowiada losy wiedźmina Geralta poszukującego jakąś tam Ciri i Jennifer albo Yennefer, wszystko jedno, to jakieś postacie od Sapkowskiego co napisał Wiedźmina, ale kto by to czytał, iks de. A teraz na poważnie - Redzi porwali się na naprawdę głęboką wodę, przytaczając tak ważne postacie z wiedźmińskiego uniwersum. Porównywalnie można by zrobić grę biblijną, w której Jezusem szukalibyśmy Maryi i Marii Magdaleny. Przesadna analogia? Dla mnie nie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pięcioksiąg i opowiadania Sapka przeczytałem czterokrotnie. Porównanie Geralta do Jezusa jest również trafione, nie pytajcie dlaczego, jest i już.

            Dobra, teraz zupełnie na poważnie. Fabuła jest chyba najmocniejszą stroną gry, zaraz obok mechaniki, grafiki, udźwiękowienia, systemu walki, systemu levelowania, wyważenia poziomu trudności, liczby potworów, liczby postaci pobocznych, liczby questów oraz ilości godzin potrzebnych do przejścia tytułu. Postacie są wiarygodne i rodem wyjęte ze świata Sapkowskiego. Cały czas nie opuszczało mnie wrażenie, że uczestniczę w czymś wielkim, że przeżywam naprawdę epicką przygodę oblaną mocnym, mrocznym sosem. Wszystko to za sprawą wcześniej wspomnianych postaci, które dzięki dobrze rozpisanym dialogom nabierają żywego charakteru. Dzięki nim czujemy, że świat Wiedźmina to ponure i brudne miejsce, w którym często zostaniemy zmuszeni do wybierania mniejszego zła. Gra co chwila stawia nas przed wyborami, których konsekwencje będziemy ponosić przez cały czas trwania rozgrywki. Przyjdzie nam zebrać owoce nawet za dokonywanie pozornie nieznaczących i niewielkich wyborów. Wszystko jednak ma swoją cenę, o czym miałem się okazję często przekonać.

            Wracając do postaci, nie wypada nie wspomnieć o udźwiękowieniu. Jacek Rozenek spisał się wyśmienicie, podobnie zresztą jak Tywin Lannister z Gry o Tron w angielskiej wersji językowej. Aktor wcielający się w anglojęzycznego Geralta wypadł natomiast przeciętnie, brzmi jak budżetowy Adam Jensen. No, ale wiadomo, że wszyscy na świecie grają w Wieśka po polsku, no bo przecież inaczej nie wypada. To polska gra, stworzona przez Polaków i obowiązkiem każdego jest ogrywać ją owiniętym w flagę państwową i śpiewając Mazurek Dąbrowskiego. Podkładu muzycznego nie powstydziłby się sam Hans Zimmer, mroczne kawałki świetnie tworzą ponury klimat świata gry. Grafika również stoi na najwyższym, światowym poziomie. Co prawda Wiedźmina w więcej niż 20. klatkach odpali jakieś 20% posiadaczy PC w Polsce, ale PC Master Race i w ogóle nie grajcie w to na konsoli. Wszystko to za sprawą wysokich wymagań sprzętowych, no, ale Wiedźminowi można wszystko wybaczyć. Gra działa w 100 fps w rozdzielczości 4k (testowane na Geforce gtx260), co jest absolutnie adekwatne do hiperrealistycznej grafiki, która pozwala wsiąknąć w rozgrywkę i zapewnić stuprocentową immersję Czułem się, jakbym naprawdę uczestniczył we wszystkich wydarzeniach, krew mordowanych potworów chlustała na mnie z monitora. Bywały chwile, w których do mych nozdrzy docierał zapach Płotki, a włosy falowały mi na niespokojnym, nilfgaardzkim wietrze.

            System walki również stoi na najwyższym, światowym poziomie, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że wyznacza on nowe standardy, pozostawiając konkurencję daleko w tyle. Autorzy dali nam wiele okazji do tego, by móc go wykorzystać i popisać się umiejętnościami Geralta. Około trzech tysięcy typów przeciwników, każdy w piętnastu wariantach zapewni nam niezłe widowisko. Oprócz mieczy, Biały Wilk korzysta oczywiście ze Znaków; w najnowszej odsłonie Redzi udostępnili ich nam aż trzydzieści. Nie ogarniam jak się je rzuca i korzystałem wyłącznie z Igni, ale zapewniam was, pozostałe dwadzieścia dziewięć jest naprawdę genialne! Jak każdy domorosły wiedźmin wie, że przed walką należy napoić się eliksirów, nasmarować miecze i przyrządzić kilka bomb lub petard. Co tu dużo pisać - no urwało mi dupę. Liczba dostępnych zbrój również powoduje chroniczne kichanie kiszką stolcową, ponad tysiąc możliwych do scraftowania pancerzy robi wrażenie - a kolejne pięć razy tyle możemy kupić u płatnerzy i wędrownych handlarzy.

            Świat gry jest wprost gigantyczny, prawdopodobnie jego powierzchnia przekracza rozmiary globu ziemskiego. Po trzystu godzinach gry udało się mi odkryć jedynie 9% mapy. Na tak rozległych obszarach jest wiele rzeczy do roboty, nigdy nie będziemy się nudzić. Każda postać ma pełen zestaw zadań pobocznych, ilość znajdziek i wewnętrznych achievementów do zdobycia jest więcej, niż wszyscy Janusze Gamedevu razem wzięci mogliby wymyślić. Możemy wejść w interakcję z dosłownie każdym obiektem, system fizyki działa lepiej, niż ten w świecie rzeczywistym. Systemu rozwoju postaci nie opisuję, bo go nie ogarnąłem.


            Wiem, że kiedy zagram w Wiedźmina 3 to moje wrażenia niczym nie będą się różnić od tego, co wyżej napisałem. Mógłbym jeszcze pisać i pisać, no, ale cóż, gameplaye Wieśka same się nie obejrzą... Wystawiam 10/10, no bo to przecież Witcher 3, duuh!




Autor: Blogujący Janusz

Ps. Tekst ten jest wynikiem frustracji związanej z tasowaniem się wszem i wobec gry, która jeszcze nie wyszła. Świetnie, ja też się cieszę, że Polacy produkują znane na cały świat hity, ale bez przesady (a skąd wiecie, że Wiedźmin 3 będzie dobrą grą? Grał w to ktoś?). W polskich mediach Wiesiek zbierze pewnie same 9/10, 10/10 i nie ma się co dziwić. Prasa dorównuje poziomem swoich czytelników. You mad? No to poczekajcie na post o tym, dlaczego GTA 5 ssie wora

2 komentarze:

  1. 1)Dlaczego GTA 5 ssie wora?
    2)Dlaczego porównanie Geralta do Jezusa jest trafione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Bo tak. Szerszą odpowiedź otrzymasz w dwóch tekstach, które opublikujemy, kiedy będzie się nam chciało.
      2) Bo autor, czyli Blogujący Janusz tak napisał.

      Usuń