Koniec dobrych, innowacyjnych wyścigów na blaszaki wieściło już wielu sympatyków tego gatunku lata świetlne temu. No bo co tu zmieniać, gdyż wszystko już było? Drift, drag, sprinty? Electronic Arts kiedyś potrafili spełniać marzenia graczy, podobnie jak Codemasters z systemem cofania czasu. Niestety, od kilku lat nikt nie potrafi nas zaskoczyć. Strach przed krytyką? Zazwyczaj dzieje się tak, że czara goryczy przelewa się, a później wychodzi jakiś wysokobudżetowy kombajn i miażdży wszystko, co do tej pory mieliśmy okazję zobaczyć na małych ekranach. Życzyłbym sobie i wszystkim sympatykom wirtualnego ścigania, aby wkrótce stało się to po raz kolejny, bo naprawdę ile można jeździć w nieudane Need For Speedy…
Prawdopodobnie tym tekstem narażę się wyścigowym purystom, którzy pozjadali zęby siekając kółko za kółkiem na wirtualnym Nurburgringu, czy Silverstone. Oberwę również od fanów rajdowych klimatów, którzy od dziecka doskonale wiedzą co to przeciwskręt, a Scandinavian Flick nie kojarzy im się z wyjątkowo słabą nazwą hipsterskiej kapeli rockowej. Trudno. Zdania nie zmienię. Wyścigi na PC praktycznie nie istnieją.
Powiedzieć, że sytuacja na rynku gier wyścigowych wygląda słabo, to jak nie powiedzieć nic. Nigdy bowiem nie było sytuacji, żeby największa platforma do grania miała najmniej godnych polecenia wyścigowych tytułów. Spójrzcie na początki ery, w której pecet dopiero raczkował: Test Drive, Need For Speed (ten prawilny, a nie to kolorowe badziewie, które serwują nam dzisiaj Elektronicy), Destruction Derby, Wipeout, czy wreszcie troszkę później Colin McRae Rally, lub mniej rajdowy Driver. Wszystkie te tytuły stworzyły podwaliny tego, co znamy dzisiaj i od czego powoli odchodzi się w większości ścigałek. Konsole zaczęły wyprzedzać pecety dopiero niedawno, bo zazwyczaj każdy reprezentant danej generacji posiadał swoje flagowce i normalnym było kojarzenie Gran Turismo z konsolami Playstation, czy Forzy z Xboxem. Dziś konsole nie są już tak spektakularnymi maszynkami pod względem mnogości exclusive’ów, ale tytuły wyścigowe trzymają bardzo wysoki poziom. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, iż poziom ten stale rośnie.
Na PC nie ma już ekskluzywnych ścigałek i teraz nie jestem nawet w stanie stwierdzić, kiedy doszło do tej sytuacji. Nie żebym bym zachłanny i chciał wszystko wyłącznie dla siebie, ale trochę mnie tyłek ściska gdy widzę, że na PS4 wychodzą aż dwa ekskluzywne tytuły z samochodami w roli głównej, a na Xboxie mamy Forzę, która naprzemiennie wychodzi w wersji Motorsport z formułą wyścigów na torach i w tej bardziej zręcznościowej o podtytule Horizon. A Microsoft przebąkuje, że możliwy jest powrót Project Gotham Racing, więc kwestią czasu jest jeszcze większa baza tytułów, o których pecetowcy mogą tylko pomarzyć. Sytuacja ta uderza we mnie szczególnie dlatego, że od zawsze pasjonowały mnie wyścigi i nie wyobrażam sobie, abym wkrótce miał czekać tylko na jeden, góra dwa SOLIDNE tytuły w roku. O „dziesiątkach” nawet nie wspominam, bo pogodziłem się z tym, że już nigdy nie pojeżdżę po trasach pokroju tych z pierwszego Test Drive’a Unlimited i nie pościgam się z policją w tak świetny sposób, jaki dano nam w NFS Most Wanted z 2005 roku.
Osobny akapit należy poświęcić temu, dlaczego pominąłem wszystkie symulacyjne tytuły, których na komputerach nie brakuje. Jest jeden prosty powód: symulacje to tak naprawdę zupełnie inny gatunek skierowany do ludzi, którzy są... dość specyficzni. Poza tym do takiego Richard Burns Rally bez dobrej kierownicy nawet nie podchodź, dlatego tak bardzo odmienny to gatunek. Wracając do tematu i skupiając się na wyścigach zręcznościowych, możemy dojść do wniosku, że...
Lepsze czasy mogą nadejść wraz z powrotami do korzeni kilku serii, które od lat były siłą pecetów. Konsolowców również, lecz na przykład taki NFS Rivals wygląda znacznie lepiej na PC i w przyszłości zapewne nic się w tej kwestii nie zmieni. Poza tym 60 klatek to dla Xboxa One coś, do czego nie jest się nawet w stanie zbliżyć. Wracając: serie, które w tym roku „restartują”, to Need For Speed i Colin McRae Rally, nazwany ortodoksyjnie DiRTem Rally. Pierwszy z nich to nieoficjalna kontynuacja znakomitej serii Underground, która doczekała się dwóch części (lata 2003-2004) - przyszło nam czekać ponad 10 lat na zapowiedź następcy. Co ciekawe: według wielu to właśnie Undergroundy były najlepszym, co spotkało serię Need For Speed. Jak to mówią: lepiej późno, niż wcale.
O reboocie tej serii warto akurat napisać trochę więcej, ponieważ na materiałach, które co jakiś czas wypuszczają twórcy widać, iż przez 2 lata nie próżnowali i tym razem naprawdę można liczyć na grę, która pozamiata. Ale i tak pecetowcy nie będą w komfortowej sytuacji, ponieważ jeśli nawet nowy NFS będzie mesjaszem wyścigów, to – założę się, że na kolejnego ścigałkowego killera przyjdzie nam czekać następne 7-8 lat. A jeśli ten nowy NFS okaże się średniakiem, to możecie być pewni, że kolejne Need For Speedy i tak nie będą lepsze od czegoś, co tworzono 2 RAZY DŁUŻEJ niż każdą poprzednią część od czasów świetnego Underground. I nie pokładałbym też nadziei w DiRT Rally, bo gdyby to była świetna gra, to Codemasters nie żebrałby o pieniądze graczy już na etapie early accesss. Innych serii na horyzoncie nie widać – Driver, GRID, Test Drive. Gdzieście się podziali?! Trzymamy kciuki za Need For Speeda – bo jak nie Ty, to kto…?
Lepsze czasy mogą nadejść wraz z powrotami do korzeni kilku serii, które od lat były siłą pecetów. Konsolowców również, lecz na przykład taki NFS Rivals wygląda znacznie lepiej na PC i w przyszłości zapewne nic się w tej kwestii nie zmieni. Poza tym 60 klatek to dla Xboxa One coś, do czego nie jest się nawet w stanie zbliżyć. Wracając: serie, które w tym roku „restartują”, to Need For Speed i Colin McRae Rally, nazwany ortodoksyjnie DiRTem Rally. Pierwszy z nich to nieoficjalna kontynuacja znakomitej serii Underground, która doczekała się dwóch części (lata 2003-2004) - przyszło nam czekać ponad 10 lat na zapowiedź następcy. Co ciekawe: według wielu to właśnie Undergroundy były najlepszym, co spotkało serię Need For Speed. Jak to mówią: lepiej późno, niż wcale.
O reboocie tej serii warto akurat napisać trochę więcej, ponieważ na materiałach, które co jakiś czas wypuszczają twórcy widać, iż przez 2 lata nie próżnowali i tym razem naprawdę można liczyć na grę, która pozamiata. Ale i tak pecetowcy nie będą w komfortowej sytuacji, ponieważ jeśli nawet nowy NFS będzie mesjaszem wyścigów, to – założę się, że na kolejnego ścigałkowego killera przyjdzie nam czekać następne 7-8 lat. A jeśli ten nowy NFS okaże się średniakiem, to możecie być pewni, że kolejne Need For Speedy i tak nie będą lepsze od czegoś, co tworzono 2 RAZY DŁUŻEJ niż każdą poprzednią część od czasów świetnego Underground. I nie pokładałbym też nadziei w DiRT Rally, bo gdyby to była świetna gra, to Codemasters nie żebrałby o pieniądze graczy już na etapie early accesss. Innych serii na horyzoncie nie widać – Driver, GRID, Test Drive. Gdzieście się podziali?! Trzymamy kciuki za Need For Speeda – bo jak nie Ty, to kto…?
[Szvagier]
Źródło:
http://www.gry-online.pl/galeria/html/wiadomosci/bigphotos/preview/79190491.jpg
http://img6.gram.pl/20150809135420.jpg


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz