czwartek, 24 listopada 2016

Kamienie milowe miłośnika wyścigów (część 1.)

Gatunek wyścigów nigdy nie był w tak słabej formie, w jakiej znajduje się obecnie. WRC 6, nowy Need For Speed i Forza Horizon 3 – to jedyne większe tytuły, jakie ukazały się w tym roku. O ile Forza to bardzo dobra gra, tak tego samego nie można powiedzieć o dwóch pozostałych. Z sentymentu do starych, dobrych czasów postanowiłem powrócić do szlagierów branży gier wideo; do wyścigów, które zapaliły we mnie iskrę motoryzacyjnej pasji, która dziś jest już płonącym ogniskiem. Ogniskiem wypalającym się niebezpiecznie szybko...

10. Driver (1999)

Listę top 10 otwiera Driver, który niestety słabo zniósł próbę czasu. Choć 17 lat to przecież przepaść między tym, jak kiedyś wyglądały gry, postarzała się wyłącznie grafika. Cała reszta nadal robi wrażenie. Otwarte miasto, przechodnie na ulicach, świetnie zaprojektowana kariera – to wszystko sprawiło, że Driver odniósł niebywały sukces, którego niestety nie powtórzyła żadna następna część (z małym wyjątkiem – kilka akapitów niżej). Dziś to tylko ciekawostka z racji wysokiego poziomu trudności i wyżej wspomnianej grafiki, lecz jeśli jesteś weteranem wyścigów (a przede wszystkim pościgów), to ponowne spotkanie z Johnem Tannerem może znów przynieść mnóstwo emocji.
9. Forza Motorsport 2 (2007)

Ekskluzywny tytuł na Xboxa 360 dostarczył fanom wyścigów to, na co czekali od czasu premiery pierwszej Forzy. Seria ta była stworzona po to, aby konsola Microsoftu miała własne Gran Turismo, tyle że mniej surowe, mniej zamknięte dla nowych graczy. Forza Motorsport nigdy nie udawała symulatora, a jej spin-offy – gry z podtytułem Horizon, to już, można by powiedzieć, gry czysto zręcznościowe z prostym modelem jazdy. Drugi Motorsport był niemałym przełomem. Dostaliśmy rekordową ilość aut; prosty, acz szalenie wciągający tuning i mnóstwo znanych torów. Kariera do dziś w serii pozostaje w zasadzie niezmieniona – nie ma tu fabuły, a wyścigi wybieramy z listy. Dwójka jest o tyle ciekawa, że samochody tuningować musieliśmy, bo poziom aut kierowców ze sztuczną inteligencją rósł z wyścigu na wyścig i nie dostosowywał się do nas. Wisienką na torcie były wyzwania wytrzymałościowe – ileż to razy jechałem z kumplem na zmianę po 30 okrążeń...
8. Colin McRae: DiRT (2007)

W 2007 roku gry nagle zachwyciły nas pięknymi teksturami, rozmyciem i bogactwem detali. Pierwszy Crysis również z 2007 roku pokazuje, że gry dzisiaj nie wyglądają jakoś specjalnie lepiej. Wyścigi miały wtedy swojego własnego Crysisa – był nim pierwszy DiRT. Niektórzy uważają, że to właśnie przez tę grę seria rozpadła się, tracąc swój rajdowy charakter. Według mnie to krok w przód. DiRT dostał wiele nowych kategorii wyścigów – buggy, rallycross, czy ściganie się wielkimi ciężarówkami z dakaru. Klasyczne rajdy również były obecne. Model jazdy to chyba najlepszy kompromis między zręcznościówką, a symulacją. Kariera? Najbardziej interesująca spośród wszystkich gier z serii – piramida podobna do tej z Colina McRae Rally 2005 zróżnicowana tak bardzo, że nie można było narzekać na nudę. Gdyby nie charakterystyczny żółty filtr na ekranie, pierwszy DiRT do dzisiaj byłby jedną z ładniejszych gier wyścigowych ever.
7. Colin McRae Rally 2.0 (2000)

We wczesnych latach 2000. gatunek wyścigów ciągle rozkwitał, jednakże nadal brakowało dobrych, rajdowych wariacji na jego temat. Pierwszy Colin był niemałym przełomem – grą z dużym budżetem i kilkoma świetnymi pomysłami, jak szkółka kierowców, która chyba do dziś pozostaje najbardziej przystępnym samouczkiem zarówno dla wyjadaczy, jak i kierowców rozpoczynających zabawę z wirtualnym ściganiem. Naturalne było więc to, że Codemasters pokusi się o kontynuację hitu z 1998 roku. Kontynuacja okazała się być dokładnie tym, czego pragnęliśmy: świetnie zaprojektowane trasy, piękna grafika, jazda o różnych porach dnia i sprawiający masę frajdy model jazdy, który dawał spore wyzwanie nawet tym bardziej doświadczonym. Drugi Colin to do dziś przykład idealnej kontynuacji; gry z gatunku, którego tak bardzo nam dziś brakuje. Twórcy WRC od lat starają się zrobić rajdówkę, która mogłaby być tym, czym kiedyś był CMR, ale nadal nikt nie zapełnił tej luki. Codemasters wydał co prawda DiRTa Rally, ale to z kolei gra przeznaczona wyłącznie dla największych fanów – mało przystępna dla postronnych; ze słabo poprowadzoną karierą i brakiem regulowanego poziomu trudności. Dobre czasy dla marki sygnowanej niegdyś nazwiskiem słynnego rajdowca, już raczej nigdy nie powrócą...
6. Midnight Club 2 (2003)

Midnight Club to seria bardzo nierówna. Pierwsza część na konsolach przeszła prawie niezauważona, podobnie jak trzecia i jej wszystkie wariacje, remixy i porty. Na pecetach dość mocno zaistniała dwójka, dzięki czemu poznałem tę strasznie wymagającą grę. W 2003 roku brakowało wyścigów z otwartym światem, a Rockstar pięknie wypełnił tę lukę. Midnight Club 2 niestety miał wiele wad, lecz świetnie poprowadzona kariera nie pozwalała na nudę i skutecznie przyciągała nas do ekranu. Kiepski model jazdy, piekielnie wysoki poziom trudności, brak licencjonowanych samochodów – to tylko część grzeszków MC2. Ale wyobraźcie sobie satysfakcję po tym, jak po raz czterdziesty powtarzasz wyścig w Paryżu i wygrywasz o centymetry z bossem, którego samochodem niebawem będziesz mógł kosić następnych. Seria Midnight Club chyba już na dobre została pogrzebana przez inne wielkie projekty Rockstara, na których zarabia o wiele większe pieniądze. Ale może to i lepiej? W zalewie remasterów, rebootów i remake’ów coraz to większej ilości tytułów, Midnight Club pozostaje chyba najbardziej charakterystyczną i nierówną serią ścigałek z diamentem, jakim była dwójka, pośrodku. 

Ciąg dalszy nastąpi...

Szvagier

Źródła obrazków:
http://wallpoper.com/images/00/29/01/67/video-games_00290167.jpg
http://vignette1.wikia.nocookie.net/driver/images/2/2e/Driver_1_Wallpaper.jpg/revision/latest?cb=20130526100850
https://i.ytimg.com/vi/qeIv29a362A/maxresdefault.jpg
http://www.geeknews.net/images/2008/11/hidetail.jpg
http://www.iceis.pl/colin-mcrae/rally/colin-mcrae-rally_cmr768px.jpg
https://i.ytimg.com/vi/_lcGtMTAdKE/maxresdefault.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz